niedziela, 11 stycznia 2015

błękitne lilie

            Zawsze trudno zacząć więc na początek wstawiam mój krótki tekst napisany niedawno.
***
            Na zmącone odbicie jeziora spoglądała dziewczyna jasna niczym księżyc, splatała trzciną swe włosy w luźne warkocze i zanurzając w wodzie sprawiała że woda była pełna kwitnących lilii. Wzorzyste kwiaty unosiły się w górę ku niebu pełnemu skrzących gwiazd. Skrywając tajemnice swego piękna znikały w sekundach mrożąc powietrze.
            „
Lećcie mojego kwiecie lećcie, szukajcie mi kochanka co zniesie mroczne bory moich dzikich krewnych, co wichry upiorne nie wystraszą, gdy zwierze dzikie zrani a go to nijak nie zgani. Śpiewała tak, jaśniejącym głosem niczym pierwszy brzask wschodzącego słońca.
            Młodzieniec mając zaledwie szesnaście wiosen ujrzał istotę niczym ze snu. Zdawała się go przyciągać, wzbudzając dziwne pragnienie porwania i schwytania jej,  uwięzienia w ramionach te niewinne nagie ciało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz